X Niedziela Zwykła
(Łk 7,11-17)

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

 

Jezus, tłum ludzi i płacząca wdowa. Jezus w tłumie zobaczył tę kobietę. Pogrążona w cierpieniu. Właśnie straciła wszystko. Niosą przed nią ciało jej jedynego syna. Nie ma już nic. Na jej widok poruszyło się Jego wnętrze - samo miłosierdzie... Dziś wielu polityków zaczyna swą działalność nie na widok cierpiącego człowieka, lecz na widok tłumów. Niektórzy nauczyli się nawet mówić jak Jan Paweł... tyle tylko, że nie potrafią się tak przejąć jak on, bo serca mają poświęcone na ołtarzu mamony. Jezus ma Serce i patrzy w serce. Oby ludzie Kościoła nie zważali na tłumy, ani na wzgląd możnych, lecz wpatrując się w Serce Jezusa pragnęli z drżeniem odczytywać i wypełniać pragnienia Jego miłosierdzia. Jeżeli mijasz opuszczoną wdowę, by służyć tłumom... to daleko jesteś od Królestwa Bożego.

ks. Zbigniew Wądrzyk

 

Dzisiejszy świat bardzo często robi wszystko, aby za wszelką cenę zatrzymać człowieka na ziemi. Czytając dzisiejszy fragment Ewangelii można by mieć wrażenie, że Chrystus swoim czynem wpisuje się w to działanie świata. Co więcej, Jezus czyni coś więcej niż tylko przedłuża życie. On manifestuje swoją władzę nad śmiercią, władzę nawiązywania przerwanych przez nią więzów miłości i przyjaźni. Taką władzą i możliwościami nie dysponuje żaden człowiek.

Nikt z ludzi, sam z siebie, nie jest w stanie złączyć tego, co przecięły nożyce śmierci. Wbrew pozorom jednak Chrystus dokonując cudu wskrzeszenia młodzieńca z Naim oraz dwóch innych: wskrzeszenie Łazarza i córki Jaira nie idzie za tym, do czego dąży świat, ale ukazuje coś wręcz przeciwnego. Chrystusowi chodziło o przekonanie uczniów, że połączenie umarłych z żywymi, wyprowadzenie ludzi z krainy śmierci i przywrócenie ich do ziemskiego życia, tak naprawdę nie jest żadnym rozwiązaniem. W tym świecie nie da się usunąć prawa śmierci. Młodzieniec z Naim, córka Jaira i Łazarz pomimo, że zostali wskrzeszeni, to i tak prędzej czy później muszą umrzeć. Nie ma więc sensu sprowadzać umarłych z krainy śmierci do świata żywych. Jest natomiast sens, i to ukazuje Chrystus, łączenia żywych ze zmarłymi w Zmartwychwstaniu.

Chrystus sprawił, że śmierć nie niszczy więzów miłości i przyjaźni. Połączenie z tymi, których kochamy jest możliwe. Trzeba jednak na to poczekać i przygotować się do przejścia w świat, w którym oni przebywają. Chrystus pragnie pomóc nam, aby w pokoju, bez lęku przejść do nowego, wiecznego życia. Chrześcijańska wiara wzywa do pielęgnowania miłości i przyjaźni z tymi, którzy przekroczyli próg życia.

ks. Piotr Zygmunt

 


Szkoła Nowej Ewangelizacji Gdańsk ® 2006