|
|---|
XXIX Niedziela Zwykła
(Mt 22,15-21)
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga. |
Ukrywana słabość jest największą chorobą Ukrywanie czegoś wskazuje na istnienie problemu w życiu człowieka. Pewien niepijący alkoholik powiedział mi kiedyś, że nadużywanie to tylko w 10% problem wypicia alkoholu lub zażycia narkotyku, w 90% jest to problem uczciwości. Możesz pić alkohol jeśli jesteś uczciwy. W rzeczywistości możesz robić wszystko, jeśli czynisz to uczciwie". Jeśli człowiek żyje uczciwie nie musi niczego ukrywać i może czynić cokolwiek dopóty, dopóki nie musi kłamać. W tym kontekście warto jeszcze zauważyć, że kiedy czynimy jakieś zło a następnie je ukrywamy, to tragizm tej sytuacji nie leży w uczynionym złu. Najgorsze jest jednak późniejsze kłamstwo i jego niszczące skutki. Każdy jest słaby i wszyscy popełniamy grzechy. Kościół to wspólnota grzeszników. Jednakże to co niszczy, to kłamstwo, brak transparentności, podwójne życie. Dlaczego? Ponieważ duch ludzki nie został stworzony, by żyć kłamstwie. Jeśli popełniamy błąd, wtedy chcemy albo zaprzestać trwania w błędzie lub przynajmniej w uczciwości i prostocie wyznać swój błąd. Są to naturalne dążenia człowieka, pewnego rodzaju anatomia duszy. Można jednak z różnych powodów pójść w zaparte i kłamać lub udawać, że nic się nie stało, jednakże taka sytuacja nie może trwać zbyt długo bez skutków dla człowieka w postaci zatwardziałości serca. W rzeczywistości grzech przeciwko Duchowi Świętemu (por. Mk 3, 22-30), który nie może być przebaczony rozpoczyna się właśnie od kłamstwa, racjonalizacji i nieuczciwości. Kiedy człowiek utwierdza się w kłamstwie przez dłuższy czas, wtedy zaczyna niszczyć swoje wnętrze, swojego ducha i grzech staje się czymś niewybaczalnym, nie dlatego, że Bóg go nie chce przebaczyć, ale dlatego, że człowiek nie widzi potrzeby przebaczenia. Kłamstwo względem samego siebie niszczy ludzkiego ducha i to dlatego szatan nazwany jest księciem kłamstwa, a nie księciem słabości. Powyższa logika zawiera się w stwierdzeniu przypisywanemu Marcinowi Lutrowi, który miał stwierdzić: "grzesz mężnie". Jeśli dobrze zrozumiemy to wezwanie, wtedy odkryjemy w tych słowach dużo duchowej mądrości. Nie chodzi tutaj o zachętę grzechu, ale o odwagę bycia uczciwym w przyznawaniu się i nieukrywaniu swojej grzeszności. Jednym z wielkich atutów pisarstwa Henry Nouwen'a była jego uczciwość I prawdomówność ukazywaniu swoich słabości. Był uczciwy do szpiku kości. Był człowiekiem zmagającym się ze wadami i walczącym o uczciwość każdego dnia. W jego życiu były np takie chwile, gdy ten wielki naukowiec i mówca, bał się samotnie wyjeżdżać na konferencje i wtedy prosił, by pojechał z nim ktoś ze wspólnoty w której żył. Działo się to częściowo ze względu na jego miłość do współdomowników, a częściowo ze względu na jego pokorę. Nouwen był pokorny i uczciwy, a przez to otwarty na przyjęcie pomocy i na to, by pomagać innym. My niestety bardzo często ukrywamy nasze słabości i posiadamy wiele sekretów, które nas niszczą. Kiedy Kardynał Josph Bernardin z Chicago został w 1993 roku oskarżony o molestowanie seksualne nie bał się stanąć wtedy przed mediami i powiedzieć: "Każdy kto mnie zna, wie również, że to oskarżenie jest fałszywe, gdyż moje życie jest otwartą księgą". Ci którzy go znali uwierzyli mu, dlatego, że jego życie było przejrzyste. Inni uwierzyli później po stu dniach, gdy jego oskarżyciel odwołał zarzut. ks. Jacek Socha
Oddać Bogu to, co należy do Boga W filmie Kieślowskiego i Piesiewicza "Dekalog I" jest taka przepiękna scena, która wiele mówi o Bogu. Otóż kiedy jeden z głównych bohaterów tego dzieła, chłopiec o imieniu Paweł, pyta swoją ciocię o to kim jest Bóg, zostaje przytulony i zapytany: "co czujesz"? Pada odpowiedź : "Kochasz mnie" i wtedy mądra ciocia wypowiada głęboko prawdziwe słowa: "W tym właśnie jest Bóg". Dlaczego przytaczam tę scenę? Myślę bowiem, iż problem faryzeuszów, którzy wystawiali Pana Jezusa na próbę tkwił w ich lęku, iż On może im cos zabrać, zniszczyć i zmienić, że będą musieli Mu coś oddać. Natomiast człowiek, który odkryje Boga prawdziwego przestaje się Go bać i problem oddania Bogu tego, co do Niego należy zaczyna nosić wymiar "lekkości i słodkości"
|