"Nikt nie może dwóm panom służyć...."- o okultyzmie słów kilka

Warto uświadamiać braciom i siostrom szkodliwość praktyk okultystycznych. Tak wiele osób, cierpiących z powodu dręczenia przez złe duchy, czasem ze łzami w oczach mówi: "Gdybym wcześniej wiedziała / wiedział..."

Każdy z nas pragnie miłości: oddania się do końca, bez stawiania barykad i warunków. Jednocześnie gdyby zapytać, co w tej relacji miłości mogłoby nas najbardziej zaboleć, pewnie odpowiedź byłaby jedna: zdrada. Zdrada jest nie tylko ogromnym ciosem zadanym ukochanej osobie, ale uderza również w tego, który zdradza, niszcząc go wewnętrznie.

Jest taki grzech, który jest niczym innym, jak właśnie zdradą Boga. W dzisiejszych czasach zdrada przybiera wiele różnych imion, brzmiących czasem tajemniczo, pociągająco, kusząco....Nic dziwnego, na tym właśnie polega taktyka złego ducha, aby omotać, zwabić i nie wypuścić człowieka ze swoich rąk. Czy mówią Ci coś następujące nazwy: ezoteryka i okultyzm? Praktyki takie jak: wróżenie, tarot, magia, homeopatia, czary, reiki, radiestezja (żyły wodne),aromaterapia, amulety, talizmany (bardzo popularny ostatnio zwłaszcza pierścień Atlantów), feng-shui, łapacze snów, zaklęcia, horoskopy, spirytyzm, wahadełka, jasnowidztwo, irydologia, runy, bioenergoterapia, numerologia, astrologia, medycyna niekonwencjonalna, metody doskonalenia umysłu (metoda Silvy), new age, joga...? Wymieniać można by jeszcze długo.

 

 

Zły duch stracił swoje szczęście - Boga, więc tym bardziej zależy mu, żebyśmy i my nie byli szczęśliwi.Nie było to, jak wiemy, dzieło "przypadku", jakiegoś uchybienia; to jego przerażający, wolny wybór, świadoma decyzja odłączenia się od Miłości na zawsze. Zrobi też wszystko, by przeszkodzić nam w radości bycia z Bogiem.W tym celu posługuje się zachęcaniem do korzystania z praktyk wymienionych powyżej. Bo przecież co mi szkodzi,że czasem pójdę do wróżki...albo dla zabawy przeczytam w jakimś czasopiśmie horoskop. Co mi szkodzi,że wierzę w znaki zodiaku, przecież to taka drobnostka...Takie myślenie jest dość często spotykane, niestety również wśród osób uważających się za głęboko wierzące. Słowo Boże mówi na ten temat jednak jednoznacznie:

 

" Nikt nie może dwóm panom służyć"(Mt 6,24).

Nie można wierzyć Chrystusowi, przystępować do Komunii, a jednocześnie zaczytywać się horoskopami czy chodzić do wróżki i nie widzieć w tym sprzeczności. Tymczasem wszystkie te praktyki niosą za sobą ogromne konsekwencje i spustoszenie w duszy ludzkiej. Coraz częściej zgłaszają się z prośbą o modlitwę osoby, które czują, że dzieje się z nimi coś niedobrego. Poczekalnia diecezjalnego egzorcysty jest zawsze pełna. Igranie z demonem i poddawanie się jego władzy to nie zabawa, a decyzja brzemienna w skutki.

Bóg nie bez powodu zabrania bałwochwalstwa i nie bez powodu mówi o obrzydliwości tego grzechu:
Pwt18,10-14:

" Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój. " 2 Krl 17,17: " Przeprowadzali synów swoich i córki przez ogień . Uprawiali wróżbiarstwo i czarnoksięstwo. Oddali się czynieniu tego, co jest złe w oczach Pana, drażniąc Go."

Niektórzy zarzucają Bogu, jakoby zazdrośnie strzegł swoich tajemnic przed człowiekiem. Jest to kłamstwo. Powodem dla którego Bóg przestrzega swoje ukochane dzieci przed wszelkimi bałwochwalczymi praktykami są konsekwencje tych czynów: brak wewnętrznej wolności, napady lękowe, rozmaite problemy ze zdrowiem fizycznym, bądź u podejmującego te praktyki bezpośrednio, bądź u jednego lub więcej członków jego rodziny, kłopoty ze zdrowiem duchowym i psychicznym (myśli bluźniercze, natręctwa myślowe, niemożność przyjmowania sakramentów świętych, czy wstręt do rzeczy poświęconych, depresje, myśli samobójcze, dręczenia nocne, nienawiść do Boga i ludzi), nienaturalne zachowania, władza nad przedmiotami wbrew zasadom fizyki: przesuwanie ich wzrokiem, wolą, poczucie "czyjejś" obecności, domy , w których "straszy".

Bóg pragnie dobra człowieka, jego wolności, tymczasem bałwochwalstwo tę wolność odbiera i zakuwa człowieka w kajdany. W skrajnym przypadku już nie człowiek rządzi sobą, ale ma nad nim władzę demon. Czy którykolwiek z rodziców pragnąłby dla dziecka nieszczęścia i zła? Z pewnością nie! Powodem dla którego Bóg mówi człowiekowi: "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną" , a więc nie będziesz też praktykować magii, czarów, zabobonów jest miłość. Bóg czyni to dla dobra dziecka, obawia się o jego życie, o jego wolność, zna bowiem konsekwencje bałwochwalstwa.

We współczesnych czasach zdarza się, że nawet osoby wierzące uważają, że istnienie złego ducha, opętania, zniewolenia to bajki ze średniowiecza. Coraz częściej spotykamy jednak świadków, którzy przeżyli swoiste piekło, a którzy przez dłuższy bądź krótszy czas musieli poddawać się egzorcyzmom lub modlitwom o uwolnienie, przestrzegając później tych, którzy mieli pragnienie iść ich śladami i oddawać się bałwochwalstwu. Co istotne, bardzo często osoby te płacząc wyznają nawet nieświadomość skutków złego postępowania. Spotkałam się z przypadkiem młodej kobiety, która posługiwała się wahadełkiem, a która pewnego razu zaczęła mieć ogromne trudności z poruszaniem się - zły duch nie pozwalał jej chodzić. Pamiętam, że powtarzała, że sądziła ,że robi coś dobrego, że pomaga ludziom, że "nie wiedziała..." Inna kobieta dawała świadectwo o wizytach u wróżki, w wyniku czego jej ukochany syn został sparaliżowany. Później, kiedy kobieta ta wyrzekła się wróżbiarstwa i zaprzestała go, Bóg przyszedł z darem uzdrowienia do dziecka. Egzorcyzmowany chłopak, odczuwający męczarnie wewnętrzne, przestrzegał przed medycyną niekonwencjonalną i akupunkturą. Dziewczyna przyjmująca leki homeopatyczne i zaciągana do bioenergoterapeuty z powodu problemów z kręgosłupem, miała zaburzenia koncentracji, widzenie przyszłości i myśli samobójcze. Uwolnienie przeżyła w Matemblewie. Dziś ewangelizuje. Są również świadectwa osób uprawiających walki Wschodu, przeżywających problemy duchowe. O jodze natomiast ojciec Verlinde, który sam przeszedł uwolnienie, opowiada następująco: "Weźmy przykład jogi, którą w Europie usiłuje się traktować jako gimnastykę. Kiedyś powtarzałem jednemu guru to stwierdzenie, a on mnie wyśmiał. Powiedział: "Wy na Zachodzie jesteście naprawdę dziwaczni, joga przecież nie jest żadną gimnastyką! Jeśli chcecie ją używać jako gimnastykę, to proszę bardzo, ale to nie przeszkodzi jej, by dokonała swego". 1)

Kiedyś napisała do mnie pewna osoba o radiestezji, skłonna uwierzyć w skutki magii, satanizmu, wywoływania duchów, wróżb...ale przecież żyły wodne istnieją! I szkodliwe promieniowanie żył wodnych również! Trzeba się przed tym bronić i kupować specjalne materace, odpromienniki i odpowiednio, w oddaleniu żył wodnych, ustawiać łóżko... I tutaj znowu błąd wynikający z nieznajomości nauk przyrodniczych. Oczywiście pod powierzchnią ziemi występują wody gruntowe, jednakże badania fizyczne, geologiczne, hydrologiczne i wiele innych, prowadzonych przez wielu naukowców, w ciągu długiego okresu czasu, nie stwierdziły istnienia żadnych żył, a więc konsekwentnie - żadnego promieniowania. Namawianie do kupna wszelkich odpromienników jest więc po prostu naciąganiem i nieuczciwością ze strony sprzedawców, choć nieszczęśnicy być może sami wierzą w ich "moc". A różdżkarze? Czy jakikolwiek patyk może wskazać sam z siebie miejsce, w którym jest woda? Oczywiście, że nie. Ktoś więc musi za tym stać, a Pan Bóg na pewno to nie jest. Żeby nie wspomnieć już o zwykłym naukowym fakcie, że np. Wielkopolsce w ok 90% odwiertów uczynionych l o s o w o, znajduje się wodę...2)

Wszelkie szkoły doskonalenia parapsychicznych zdolności: jasnowidztwa, wróżbiarstwa, czytania w myślach, targi "od wahadełka do gwiazd" itp, tak szeroko reklamowane w wielu czasopismach i na plakatach , to także nic innego jak okultyzm i jego propagowanie.

Rozpowszechnione niemal w każdej aptece tzw. leki homeopatyczne nie mają prawa pomagać, bo to jest jedynie udziałem prawdziwych leków, zawierających określone substancje chemiczne. Jeśli więc pomagają, to na pewno nie dzięki swojej rozcieńczonej do granic możliwości zawartości, tak małej, że właściwie jej...nie ma. Homeopatia nie jest poważną nauką, a zaledwie paramedycyną, a więc czymś, co nie da się zweryfikować za pomocą badań naukowych. Sam jej twórca, pan Hahnemann, należał do loży masońskiej i nie wstydził się przyznać, że objawienia doznał na seansie spirytystycznym. Czy złe drzewo może wydawać dobre owoce?

Co robić gdy zauważamy niepokojące nas skutki? W ciężkich przypadkach najlepiej od razu udać się do diecezjalnego księdza egzorcysty, telefon do niego uzyskamy w każdej parafii. Kapłan ten z pewnością rozezna, czy ma do czynienia z działaniem złego ducha, chorobą psychiczną czy po prostu wybujałą wyobraźnią. Odradza się stanowczo wszelkich egzorcystów, którymi nie są kapłani, te osoby trudnią się bardziej szamanizmem, ponieważ do uroczystej formy egzorcyzmu, stosowanej w wypadku opętania, sprawowanego w imieniu Kościoła Świętego, ściśle wg Rytuału Rzymskiego, jest uprawniony tylko specjalnie do tej funkcji mianowany przez biskupa kapłan. Każdy indywidualnie, na mocy sakramentu chrztu świętego, może odmawiać natomiast tzw. egzorcyzm prosty, czyli modlitwę skierowaną do Boga, z prośbą o uwolnienie spod wpływu demona, np. w chwili odczuwania silnej pokusy. ( Uwaga - nie wolno zwracać się bezpośrednio do demona! )Wielką pomocą jest też różaniec i modlitwa do Matki Bożej oraz regularne życie sakramentalne: częsta spowiedź oraz Komunia święta. Warto też, by osoby, które miały kiedykolwiek do czynienia z okultyzmem wyrzekły się przed kapłanem tych praktyk i odnowiły przyrzeczenia chrzcielne.

Można zgłosić się także po prostu na rozmowę z kapłanem w parafii, który odpowiednio rozezna niepokojące nas sprawy i skieruje w odpowiednie miejsce. Na terenie Trójmiasta odbywają się również msze święte w intencji uzdrowienia: m.in. w Sopocie w kościele Św. Michała Archanioła i w kościele Św. Jerzego czy w Gdyni - Wielkim Kacku w kościele św. Wawrzyńca, a także w Pruszczu Gdańskim i Gdańsku.

Pamiętajmy, że ku wolności wyswobodził nas Chrystus. Ku wolności, która mamy dzięki jedynemu Bogu i Panu, ku życiu w obfitości, miłości i pokoju serca. Bez kajdan, zniewoleń, kłamstw, kuszenia chorych zdrowiem, biednych bogactwem, pogardzanych karierą. Nasz Bóg nie daje nam iluzji i kłamstw, te oferuje szatan, przebrane za prawdę. Bóg wchodzi w nasze życie, by być z nami w radości i w cierpieniu, prawdziwie, do końca, oddając własne życie, po to byśmy żyli. Uczynił nas przyjaciółmi, a nie niewolnikami. "Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: "Abba, Ojcze!" (Rz 8, 15). Nic nie jest w stanie sprawić, by Bóg przestał nas kochać. Nawet nasza zdrada, choćby największa, może zostać przebaczona. A wtedy na nowo zakwitnie w nas życie i będziemy radować się wolnością dziecka Bożego.

 

Alina Lewandowska